słucham Trójki, częściej niż mamy itp... :P ostatnio leżałam w łóżku i jakiś dziennikarz puszczał przyjemną muzykę.... kiedyś w studiu robiliśmy takie ćwiczenia, że słuchaliśmy muzyki (przeważnie instrumentalnej, bez vocalu...) i tworzyliśmy historie. każdy swoją, indywidualną...
leżałam w tym łóżku :D i słuchałam pewnego utworu. i kurcze na początku zwyczajnie mi sie spodobał, a potem nieświadomie znalazłam się w tajemniczym ogrodzie.... heh nie wiem może dlatego że kiedyś mówiłam tekst Mary Lennox.
widziałam każdy szczegół, dróżkę, dziwne flizy, między nimi trawa, wysoki mur z cegieł.... jeden ptak, taczka, jej kółko i właściciel z kapeluszem, furtka.... zaskoczenie, strach!! smutek, ciekawoś, niepewność, niemożność, siebie, siłę... za późna pora, żeby pisać dokładniej. każdy szczegół zasługuje na conajmniej pare zdań, a nie na wymienianie po przecinkach - przepraszam :P to był piękny prezent chyba od P Boga.
normalne dla mnie, że wyobrażam sobie "coś", więc wcale nie musze o tym pisać, ani nikomu o tym opowiadać, ale kiedy utwór skończył się pan w radiu powiedział, że to była muzyka Z. Preisnera do filmu Tajemniczy ogród
wstałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.... heheh
środa, 24 października 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz