portret pani Doroty Pomykały...
narysowałam go z pamięci. trzymam go w piwniczanej książce, na parapecie. jak chcę z panią porozmawiać wyciągam portret i gadam, a potem słucham...
aha, i zawsze jak na panią patrzę śmieję się. nie umiem rysować!
wtorek, 23 października 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz